piątek, 17 kwietnia 2026

84. I TAK ZOSTAWISZ MNIE NA LODZIE – Daria Górska

 "Chciałem ci powiedzieć, że... lubię to, że masz wiele twarzy, i to zabawne, bo na każdym spotkaniu poznaję cię na nowo, trochę inną. (...) Stałaś tam, na lodzie, cała w emocjach, broniąc tych swoich łyżew, jakby były częścią ciebie."

Zuzanna nie znała innej rzeczywistości niż ta, w której jej dzień zaczynał się i kończył na dźwięku ostrzy sunących po tafli lodu łyżew. To właśnie w tej pasji odnajdywała upragnione ukojenie, które gasło tuż po przekroczeniu progu własnego domu, lód był bowiem jedynym miejscem, w który wciąż czuła, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Perfekcyjnie przejechana w kwalifikacjach choreografia otwiera przed nią drzwi do nowych możliwości, a miejsce w nowym zespole to niepodważalna okazja, by wszystkim wokół w końcu udowodnić, że jej pasja to coś więcej. 

Za oknem co prawda rozkwita już powoli wiosna, dni stają się coraz dłuższe, a puchowe kurtki i nostalgiczne wieczory ustępują miejsca cieplejszym miesiącom, tytuł ten jednak jeszcze przez chwilę zatrzymuje nas w mroźnej rzeczywistości, gdzie śnieg przyjemnie skrzypi pod butami. „I tak zostawisz mnie na lodzie” to debiut, trzeba przyznać nadzwyczaj wdzięczny w swej formie, a i zadziwiająco zaskakujący jak na lodowiskowy motyw przewodni. Skierowany w głównej mierze do nastoletniej grupy odbiorców, skupia się na wartościach, które w tym wieku rezonują najmocniej; kruchych przyjaźni, nieustannym poszukiwaniu własnego miejsca oraz pasji, która potrafi pochłonąć bez reszty.

Na szczególne docenienie zasługuje przyjemna lekkość narracji, która pozwala wręcz płynąć przez prezentowane przez autorkę wydarzenia. Już od pierwszych stron splot zdarzeń pochłania czytelnika, zapewniając mu najróżniejszy wachlarz atrakcji na wielu płaszczyznach, podtrzymując tym samym intrygujące napięcie do ostatnich słów epilogu. Bohaterowie poboczni oraz ich problemy wdzięcznie uzupełniają całość, nadając jej potrzebnej głębi i tym samym tworząc historię, która zdaje się mieć własny sens, wyraźnie wyczuwalny między wersami. Nie mogłabym również nie wspomnieć o wątku związanym z przedstawieniem „Zaplątanych” na lodowej scenie, a choć bajka ta nie należy do moich ulubionych, wątek ten szybko pochłonął moje serce, sprawiając, iż z pełnym zaangażowaniem kibicowałam całemu przedsięwzięciu z małych trybun subtelnie naszkicowanych na kartach opowieści.

Zuzanna, choć jawi się jako bohaterką uparcie dążącą do celu, jednocześnie w oczach czytelnika bardzo szybko staje się postacią, której zachowanie nabiera wręcz przytłaczającego wydźwięku. Nie sposób bowiem wyzbyć się wrażenia, iż nieustannie błądzi ona pośród tych samych ścieżek. Owszem, jest w wieku, w którym na pierwszy rzut oka takie postępowanie mogłoby wydawać się wręcz naturalne, momentami odnosiłam jednak wrażenie, jakby niemal z premedytacją trwała w labiryncie własnych problemów, kurczowo wierząc, że nie istnieje dla niej żadna droga ucieczki. Zabrakło rozmów, drobnych negocjacji i prób, a przede wszystkich też szczerych chęci, które nie rodzą się w konsekwencji wcześniejszych kłamstw. Niedopracowany okazał się dla mnie również i finał tej historii, który nie przyniósł mi ukojenia, a nawet i pozostawił we mnie pewnego rodzaju rozczarowanie, odnoszę bowiem wrażenie, iż zakończenie "I tak zostawisz mnie na lodzie" nie wyjaśniło wielu wątków, które zarysowane z prawdziwym potencjałem na łamach historii, ostatecznie pozostały zepchnięte na margines, jakby wręcz niewarte dalszego rozwinięcia. W efekcie wciąż tli się we mnie irytujący niedosyt. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Odyseya [odyseya.books].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz